Sunday, 5 August 2007

Madonna - American Life

GREETING NOTE
Idac sladami paru znajomych, postanowilem 'recenzowac' plyty, ktorych slucham. Nie zawsze beda to plyty, ktore lubie. Niektore z nich kocham, a niektorych fenomenu nie rozumiem. Po to stwarzam to miejsce, zeby o tym napisac. Nie beda to recenzje, jakie mozna znalezc na lamach portali i pism. To beda osobiste notatki o wybranych krazkach.

Zadajac sobie pytanie, ktora plyte najpierw opisac, nie mialem wiekszych problemow. Postawilem sobie najpierw fundamentalne w tej sprawie pytanie; Kto wedlug mnie jest najwiekszym Artysta obecnego showbiznesu? Madonna. Jaka jest moja jej ulubiona plyta? Tu jest problem. Ale plyta, ktora mnie zawsze przyciaga, a sluchanie jej mija w zastraszjacym tempie, to American Life.

Madonna - American Life

W przeciagu zdumiewajaco dlugiej kariery Madonny, kazde jej kolejne wydawnictwo, bylo duzym wydarzeniem na rynku muzycznym. To co mnie zastanawialo, to to, ze albumy z naklejkami 'Parental Advisory' zazwyczaj radzily sobie gorzej. Pierwszym byla 'Erotica', kolejnym 'American Life'. Mimo, ze oba krazki nie maja wiele wspolnego w przekazie, to laczy je jedno; nie zostaly wystarczajaco docenione. Co uderza w tym krazku, to szczere do szpiku kosci teksty i miejscowo wyjatkowo surowo elektroniczne produkcje.

01. American Life 4/5
Pierwsze glosne tupniecie Madonny na tej plycie. Najmocniejsza postac w showbizesie, pokazuje nam jego realia od kulis. Zreszta, nie tylko prawa showbiznesu, ale i swiata iluzji, w ktorym zyjemy. I mimo, ze niby wszyscy je znaja, nikt nie chce ich naprawde dostrzec. Muzycznie, Madonna kontynuuje swoj romans z elektronika, ktory trwa juz od ery Ray Of Light. Chociaz ukryc sie nie da, ze ten gatunek zawsze gdzies sie przemykal w tworczosci Madonny. Dla moich upodoban muzycznych, to tylko zaleta! Polecam rowniez American Life (Headcleanr Rock Mix).

02. Hollywood 5/5
Kolejna piosenka o biznesie. Odbarzona swietnym klipem i zaszczytem bycia drugim singlem, promujacym krazek. I strasznie mnie boli, ze tak niesprawiedliwie, ten singiel przechodzi bez echa. Swietny tekst, swietnie wyprodukowana piosenka.

03. I'm So Stupid 5/5
Kontynuacja watku slawy. Tym razem, jak w numerze otwierajacym plyte, narracja pierwszoosobowa. Bezposredni tekst, proste i silne przeslanie, ciekawe brzmienie, elementy progresywnego electro i gitary. Wystarczylo zeby mnie uwiesc.

04. Love Profusion 4/5
Dopiero przy czwartej kompozycji na plycie, troche odstepujemy od manifestow i zwalniamy tempo (mimo, ze piosenka nadal energiczna). Gdyby chociaz jedna piata pop-produkcji tak brzmiala, pop bylby na bardzo wysokim poziomie. Genialny klip, radiowy sound.

05. Nobody Knows Me 5/5
To ponoc jedna z ulubionych, wlasnych piosenek Madonny. Dla mnie, jeden z mocniejszych punktow plyty. Gleboko elektroniczne brzmienie i mocny tekst. Bomba! Szczegolnie polecam wersje z Re-Invention Tour (jesli z wizja, to tym lepiej!)

06. Nothing Fails 4/5
Chociaz piosenka brzmi bardzo radiowo, mimo wielkiej sympatii, nigdy nie zywilem do niej stalego uczucia. Sliczny tekst. Ale to co mnie przyprawia o zastanowienia, to chyba ten chorek i fakt, ze piosenka byla singlem. Ja na plycie widzialem tyle innych kandydatow. W piosence najbardziej podoba mi sie warstwa liryczna.

07. Intervention 3.5/5
Do tej piosenki zawsze dodaje wlasne chorki. Pewnie nie brzmi to dobrze, ale to juz jakis odruch. Akustyczna balladka z elementami elektronicznymi (ktore zdecydowanie dominuja na tej plycie, ale nie w tej piosence). W moim odczuciu, najslabszy punkt krazka (ktory jest jednym z moich ulubionych w ogole!)

08. X-Static Process 5/5
Cudowny tekst. Kolejny faworyt. Bardzo sie ciesze, ze produkcyjnie ten numer jest raczej minimalistyczny. Uwodzi mnie w takiej wlasnie formie.

09. Mother And Father 5/5
Chyba najdynamiczniejszy, osobisty utwor jaki Madonna skroila. Muzycznie i tekstowo mnie rozbraja. Przezywam to razem z nia, kiedy tego slucham. Momentami glos M brzmi troche jak Kylie, co jest ciekawe. Uwielbiam 'rapowana' kwestie. Zdumiewa mnie za kazdym razem, polaczenie tak przejmujacej warstwy lirycznej, z tak slodko-beztroskim brzmieniem. Wyszlo swietnie! Czapki z glow.

10. Die Another Day 5/5
Zastanawia mnie obecnosc tej piosenki na albumie. Bo o ile czuje, ze album sklada sie z dwoch czesci; mianowicie: manifesty (z perspektywy doswiadczenia i lat) oraz utwory osobiste (nie tylko ballady); tak tej kompozycji nie umiem przypisac do zadnego z powyzszych. Muzycznie, dalej jednak wywoluje u mnie dreszcze na calych plecach i ekstaze w uszach. Glownie przy stepowaniu i smyczkach (moja slabosc!). Pamietam, ze pierwszy raz sluchajac tego numeru, na bardzo dobrych sluchawkach, mialem przerazliwie przejeta mine. Dzialalo to na mnie wyjatkowo emocjonalnie; smyczki, stepowanie... i to jeszcze zatopione w elektronice i psychodelicznym tekscie.

11. Easy Ride 5/5
Ta piosenka jest mi wyjatkowo bliska. Podpisuje sie wszystkim, czym moge, pod jej warstwa tekstowa. Bardzo podoba mi sie jej struktura dynamiki (no i smyczki!).

Tak, jak American Life swietnie otwiera plyte, tak Easy Ride ja idealnie zamyka. Czuc, ze album byl zmiksowany w przemyslany sposob, ze Madonna byla zupelnie swiadoma tego, jaki ma jego zarys. Wiedziala, co chce powiedziec, jakimi dzwiekami to ozdobic i w jakiej formie podac. Wszystkiego dopelnia genialny artwork plyty. Za kazdym razem nie moge uwierzyc jak spojny jest ten material (i jak nie-spojnie wyglada jego promocja!). Mimo, ze nie przenioslo sie to na sprzedaz i wielki sukces (w przypadku Madonny), Krolowej udalo sie tupnac i powiedziec, co mysli. Udalo jej sie to zrobic, w przemyslany sposob, w towarzystwie przemyslanych dzwiekow i przemyslanych slow. Ten album to pieczatka na swiadomosci artystycznej Madonny i nieprzypadkowosci toku jej kariery. Mnie to gleboce zdumiewa!
Ogolna ocena albumu: 4.5/5
przesluchaj

2 comments:

Kuba said...

Jeden z moich faworytów w dyskografii Madonny. Prawie w 100% zgadzam się z Twoją opinią.

mm said...

czemu się nie chwalisz, że i Ty masz bloga? :-D zajrzałem całkowicie przypadkowo na Twój profil i patrzę: blog.

doceniam Madonnę. może nie jestem jakimś wielkim fanem (a znam takich, którzy naprawdę freakują na jej punkcie), ale mam do niej ogromny respekt za to, że utrzymuje się tyle czasu, że wciąż robi dobrą muzykę i wyznacza trendy a po tym, jak zobaczyłem koncert z Confessions Tour cenię ją jeszcze bardziej jako Artystkę, która jest świadoma swojej siły i wpływu na ludzi i wykorzystuje to w dobry sposób!!! chylę czoła przed Królową.

jeśli chodzi o albumy, mam dwa ostatnie, czyli i American Life, który lubię. cytat z "Hollywood" miałem nawet bardzo długo w podpisie na forum - nie słyszałem chyba nigdy niczego bardziej ironicznego w muzyce, niż to proste "how could he hurt you when you look so good".